Strony

rozwijane menu

sobota, 9 stycznia 2016

wąż strażacki zrobiony w minutę

-mamo, mamo, chodź. Pali się, trzeba ugasić pożar. Szybko.

Z tymi słowy przybiegła do mnie Agnieszka. No i czym ten straszliwy pożar ugasić jeśli nie wężem strażackim.
A ponieważ mało czasu (w końcu cały czas się pali) a mój mały strażak z niecierpliwością patrzy na ręce raz dwa zabrałam się do pracy. Z naszych zapasów rolet po papierze (nigdy nie wiadomo, kiedy nas natchnie do tworzenia) zgarnęłam w biegu kilka sztuk. Małymi nożyczkami zrobiłam dziurki i wszystkie rolki połączyłam ze sobą wyciorami.
- mamo,a gdzie woda

No tak, mój mały strażak myśli o wszystkim. Na szczęście jeszcze trochę filcu niebieskiego w zanadrzu miałam, pocięłam na paseczki i gotowe.


ładujemy wodę...



... i wreszcie gasimy pożar
A gdybym tak miała więcej czasu to jeszcze to rolki pomalowałabym na czerwono, wszystko połączyła dokładnie drutem florystycznym lub czerwonymi wyciorami. I może wodę bym przykleiła, ale obawiam się że wtedy nie byłoby frajdy takiej z gaszenia kiedy woda nie leciała by na ogień tylko trzymałaby się węża.

Aga takich wymagań estetycznych nie miała. Wąż był, ogień ugaszony. Córka zadowolona :)