Strony

rozwijane menu

czwartek, 16 lutego 2017

Palmiarnia w Gliwicach po raz kolejny

Niby nic, a jednak wiele. Gdy pogoda za oknem nie dopisuje dobrą propozycją na wyjście z domu jest Palmiarnia w Gliwicach, byliśmy już nie raz a  o jednej z wizyt już pisałam TUTAJ
Agnieszka poprowadziła naszą wyprawę a więc było duużo chodzenia ponieważ przejście najpierw dołem a potem powrót górną częścią Palmiarni  było by zbyt oczywiste i zbyt przyjemne dla rodziców:)
Tak więc chodziliśmy zygzakiem, przy pierwszych napotkanych schodach do góry i zejście następnymi napotkanymi. A po drodze przerwy na podziwianie zwierzątek a jest ich tam trochę. Na wejściu przywitanie z królikiem i świnką morską, podziwianie kolorowych papug i wyścigi paluszkiem po szkle z żółwiem (notabene tego okazu nie widzieliśmy przy ostatniej wizycie), który za tymże paluszkiem próbował nadążyć.

A ja dzięki tym krótkim przerwom mogłam popodziwiać bujną roślinność Palmiarni i wyłapać co nowego. Tym razem pierwszy raz zauważyliśmy np. banany jeszcze zielone.
Jak zwykle była wiewiórka, wąż, jaszczurki, rybki czy liściec a właściwie mnóstwo tych wyglądających jak liście owadów które trzeba było odszukać w terrarium pełnym liści. Były też ekspozycje do podotykania, różne łupinki, skorupki czy ziarna.
Testowaliśmy czy kaktusy kłują. Tak, wiemy że kłują ale nie zaszkodzi i tak sprawdzić:) Mężuś tak bardzo wczuł się w wyznaczone przez córcię zadanie, że aż krew musiała się polać.
Chwilę wytchnienia mieliśmy w sali z akwariami, gdzie Agnieszka postanowiła się pościgać z płaszczką.
Nie wiem kto kogo gonił czy kto się z kim ścigał, co nie robiło nam wielkiej różnicy grunt że mogliśmy usiąść i popatrzeć jak nasza córcia ma wielką radochę biegając wzdłuż akwarium z wielkimi rybami a płaszcza pływała razem z nią po drugiej stronie tegoż akwarium.
Dwa postoje mieliśmy również przy puzzlach, których są w Palmiarni dwie sztuki. Tu przydały by się jakieś ławeczki ponieważ puzzle są bardzo oblegane a nasza córcia jakby korzenie zapuściła postanawiając czekać do upadłego aż się zwolnią, co jest stałym puntem każdej wizyty w Palmiarni.
I tak minęły nam, tym razem, cztery godzinki a to wszystko raptem za 10 zł ponieważ tyle kosztuje bilet rodzinny do Palmiarni w Gliwicach.