Strony

rozwijane menu

poniedziałek, 4 lipca 2016

kompot z tego co natura dała

Agnieszka miała w swoim życiu okresu kiedy piła tylko wodę. Niestety miała też takie, że wody nie chciała tylko soczki.  Korzystając z tego co na ogródku u dziadka rośnie ( a jest tego trochę) zaczęłam gotować kompoty. Niestety okazało się, że kompotu Agnieszka pić nie chce. Zniechęcona spróbowałam jeszcze małego podstępu. Podałam Córce kompot mówiąc, że to soczek.
 I tu … sukces. Nagle okazało się, że mama kupuje przepyszne soki. I tak całe zeszłe lato Agnieszka piła takie „soczki”
Z części owoców zrobiłam kompoty w słoikach a część po prostu zamroziłam i Dy już nie było świeżych takie rozmrażałam i na nich gotowałam kompot.

Zdrowsze to od soczków a dzięki owocom z ogródka tańsze.
Wystarczy trochę owoców, wody i cukru. Ten ostatni składnik można stosować zamiennie z miodem.
Cukier (nie przesadzać) można wsypać razem z owocami. Miód natomiast wlewamy po ugotowaniu kompotu jak będzie jeszcze gorący i mieszamy.
Ja robię kompot z wiśni, czereśni, jabłek, brzoskwiń, porzeczek, agrestu (jako dodatek do innego owocu)