Strony

rozwijane menu

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Ogrodowy konkurs dla dzieci - nie róbcie tego w domu ;)

Sobotnie leniwe popołudnie, słoneczko świeci. Siedzimy sobie na ogródku (ja, moja bratowa i moja mama) przy kawie. Dzieci, moja Agusia i jej kuzyn Karol w najlepsze szaleją robiąc potop w ogródku.
Zostawiłam towarzystwo i poszłam plewić grządki. Oczywiście jak to przeważnie bywa, nagle okazało się, że plewienie to super zabawa dla dzieci. I wszystko byłoby super gdyby nie fakt, że na pierwszy ogień Agniesia obrała sobie por a już za chwilę widzę jak sięga po pietruszkę.
Trzeba było szybko interweniować i znaleźć dzieciakom jakieś atrakcyjniejsze w ich oczach zajęcie. A to nie lada zadanie.

 Znając Agnieszki zamiłowanie do wszelakiego robactwa urządziłam konkurs: " kto pierwszy znajdzie robaka wygrywa".
Łowcy ruszyli na polowanie a ja mogłam w spokoju skończyć plewienie. I tylko słyszę co się dzieje w dalszej części ogródka...czyli:
-"babcia, nie mogę znaleźć robaka"
-"szukaj, na pewno gdzieś muszą być"
Po jakiś czasie słyszę:
- "babciaaaaaaaaaaa, mam robaka, popatrz" (tu słyszę babci śmiech)
-"pokarz cioci"
i tu słyszę wrzask (jeśli ktoś w okolicach Katowic w pewną słoneczną sobotę słyszał obłędny wrzask, to to była moja bratowa Kasia panicznie bojące się wszelakich pajączków).
Muszę przyznać, że skok w dal miała niezły, jakieś 5 metrów od krzesła odskoczyła - na to zdążyła się już obrócić.
Potem dzieciaki ze swoi "skarbem" przybiegły do mnie. A tam na rączce mojej 3 latki siedzi sobie spokojnie czarny pajączek ledwo mieszczący się jej w dłoni. Siedział tak spokojnie zapewne dlatego, że trzymała go za jedną nogą, a zakładam że był do niej przywiązany i wolał siedzieć spokojnie i czekać na okazję do ucieczki.
Po krótkich pertraktacjach (ze mną oczywiście, nie z pająkiem) Agnieszka wypuściła pająka z ręki.

A pajączek wyglądał mniej więcej tak:


moja rada, jak mówicie dziecku, że ma robaczka szukać dobrze jest zawęzić zakres poszukiwań do biedroneczki, mróweczki czy innego mało szkodliwego owada.